Decathlon przedstawia kolarki Van Rysel RCR R4 jako produkt z wyższej półki, który ma zapewnić komfort jazdy na szosie przez kilka godzin. Większość klientów je chwali. Jednak spodenki nie spełniły moich oczekiwań i nie są warte swojej ceny. Oto moje argumenty po dwóch miesiącach użytkowania.
Nie samym bieganiem żyje biegacz (zwłaszcza kontuzjowany). Dlatego po czterech latach musiałem wymienić dotychczasowe spodenki rowerowe z wkładką. Tym razem również zdecydowałem się na markę własną Decathlona, ale postawiłem na coś z jego najwyższej półki cenowej – kolarki Van Rysel RCR R4. Oto moja opinia po prawie dwóch miesiącach ich użytkowania.
Kolarki Van Rysel RCR R4 z Decathlona – założenia i rzeczywistość
Na swojej stronie Decathlon opisuje szosowe kolarki Van Rysel RCR R4 jako model zapewniający „komfort, lekkość i oddychalność w upalne dni”. Są wyposażone we wkładkę z pianki poliuretanowej o bardzo dużej gęstości i nazwie Elastic Interface RCR 2,5 HD. Ma ona zapewniać komfortową jazdę nawet przez 7 godzin.
Trenowałem w nich w temperaturze od 9 do ok. 30 st. C. Najczęściej były to jednostki o średniej i dużej intensywności trwające 70-80 minut. Raz w tygodniu odbywałem dłuższą jazdę dochodzącą do 2,5 godzin.
Jak wrażenia? Raczej negatywne.
Przez pierwsze kilkanaście dni przyzwyczajałem się do tego, że wkładka dosłownie wchodzi w odbyt. Odczuwałem też ucisk w okolicach kości łonowej spowodowany prawdopodobnie zbyt dużym tarciem (mimo obfitego smarowania kremem dla niemowląt).
Zdawałem sobie sprawę, że to model pro fit, czyli bardzo dopasowany. Jednak ja z sylwetką problemów nie mam. Dlatego uważam, że spodenki rowerowe Van Rysel RCR R4 z Decathlona zostały źle zaprojektowane / wykonane – zwłaszcza ich szelki.
Dlatego uważam, że kolarki Van Rysel RCR R4 nie nadają się do dłuższej, kilkugodzinnej jazdy. Podobne opinie można wyczytać na stronie Decathlona w komentarzach tych użytkowników, którzy wystawili produktowi niską ocenę.
Szelki prawdopodobnie są za krótkie. W efekcie „ciągną” wkładkę do góry, choć spodenki raczej dobrze trzymają się ud, nie przesuwają się w trakcie jazdy. Również same szelki wg mnie nie uwierają barków.
Wkładka w kolarkach Van Rysel RCR R4 z Decathlona
Wkładka w spodenkach na rower Van Rysel RCR R4 z Decathlona jest nietypowa. Ma bowiem gruszkowaty kształt, czyli mocno podłużny. We wszystkich użytkowanych dotąd przeze mnie kolarkach była ona raczej okrągła, czyli zbliżona do jabłka.
Producent nie zamieścił na niej żadnych informacji dotyczącej gęstości pianki. Przez to wygląda ona zupełnie zwyczajnie – jak w kupionych 15 lat temu pierwszych kolarkach z serii Btwin.
Podczas przymierzania się nad tym nie zastanawiałem. Pomyślałem, że przecież modny jest teraz minimalizm, a wygląd, czyli eksponowanie przebiegu paneli podkreślających jakość / użyte technologie, nie ma znaczenia. Okazało się, że jednak ma.
Wkładka dobrze chłonęła pot. Odczuwałem to aż za bardzo. Ściskając ją, przypominała mi się zasikana pielucha mojego syna.
Generalnie nie stanowiło to dla mnie problemu ani nie było źródłem większego dyskomfortu podczas krótszych treningów. Podczas dłuższych jazd po ok. 90 minutach amortyzacja w przedniej części pieluchy (kość łonowa) była już wyraźnie gorsza. Aczkolwiek trwało to kilka minut i później przestało przeszkadzać.
Po kilku tygodniach użytkowania zacząłem odczuwać większy dyskomfort w okolicach kości łonowej już od początku jazdy. Tak jakby pianka straciła właściwości amortyzujące. Nieco lepiej było, gdy wkładałem dodatkową warstwę w postaci rybaczek czy legginsów do biegania.
Krój i wygląd spodenek na rower Van Rysel RCR R4 z Decathlona
Kolarki Van Rysel RCR R4 z Decathlona są bardzo przewiewne. W chłodne poranki (temperatura poniżej 15 st. C), których tego lata nie brakowało, odczuwałem to aż za bardzo. W takich warunkach przez pierwsze kilkanaście minut, mimo rozgrzewki w domu, było mi w nich po prostu zimno.
Po pierwsze, wynikało to z zastosowania bardzo cienkiego materiału (poliamidu w 84 proc. oraz elastanu w 16 proc.). Po drugie – z kroju. Na plecach strój Van Rysel RCR R4 nie ma znanej ze linii Btwin oraz Triban siatki. Plecy są więc mocno odsłonięte.
W porównaniu z kolarkami Triban RC 500 inny jest też przód, choć dla niektórych może być to nieistotne. Otóż w spodenkach Van Rysel RCR R4 materiał zakrywa pępek.
W kwestii wyglądu zwróciłem też uwagę na dłuższe nogawki niż w serii Triban. Generalnie cały design spodenek z wkładką Van Rysel zapisuję na plus. Aczkolwiek ma to dla mnie marginalne znaczenie.
Spodenki rowerowe Van Rysel RCR R4 – podsumowanie
Reasumując: myślę, że kolarki Van Rysel RCR R4 z Decathlona nie są warte swojej ceny (320 zł w 2025). Co prawda pewne pocieszenie stanowi dla mnie fakt, że kupiłem je zniżką (-15 proc. / ok. 50 zł), ale drugi raz bym tego nie zrobił.
Innego zdania jest większość klientów tej sieci sklepów. Ocenili spodenki na 4,64 gwiazdki na 5 możliwych (średnia z 556 głosów).






Dodaj komentarz